Bumkey - U-Turn
- hangukhiphop
- 25 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania

Dziś znakomita płyta, jedna z lepszych, śpiewanych płyt z Korei Płd., jakie do tej pory słyszałem. Bumkeya czyli Kwon Ki Bom'a znałem jedynie w jednego utworu, tj. "Passout" z solówki Gaeko, ale zapadł mi chłop w pamięć i kwestią czasu było bliższe przysłuchanie mu się. Fajny głos, spore umiejętności, a "U-Turn" to świetne melodie i chyba jeszcze lepsze aranżacje na żywych instrumentach.
Bumkey urodził się 22 września 1984 r. w Seulu, w '99 wyemigrował do LA, w '04 powrócił do krainy soju, zaczął nagrywać głównie z Dynamic Duo, a więc ekipą wspomnianego Gaeko, po czym... tymczasowo stracił głos w skutek operacji strun głosowych spowodowanych przewlekłym zapaleniem gardła. W 2010 Bumkey zadebiutował z niejakim TopBob'em w duecie 2winS, udzielał się gościnnie na refrenach, po czym w 2013 wydał solowe single, "Bad Girl" i "Attraction", a rok później kolejne dwa w grupie "Troy", aż w końcu w styczniu 2016 r. nagrał solową płytę, "U Turn", o której dzisiaj ja, tu, tego. 9 kawałków z pogranicza RnB i Soulu z przechyłem na ten drugi gatunek + 3 instrumentale - 8 bardzo dobrych utworów i jeden nieco chujowo hiphopowo-jazzowowstylulat'20 "backindadayz" z dobrym udziałem niejakiego (na razie) Sancheza, do przemęczenia się.
Ki Bom otwiera swą płytę numerem "Reborn", miłym, spokojnym "wyznaniem" (tłumaczenie kor. tytułu), przy wtórze gitary akustycznej Eddy'ego Kima, nieco w stylu ostatniego Ziona T, po czym wchodzi "Better Man", rasowe, ale wyrafinowane, na pianinie, ciepłe RnB - świetny jest klimat tego utworu, jakby zimowo-świąteczny, pełen delikatnych wejść i zejść po klawiszach, które jakoś zawsze kojarzą mi się ze spadającymi płatkami śniegu. Przydałby się klip w stylu "How Could You" Mario - trochę brak mi w koreańskim RnB rozdzierania szat i wycia pod niebiosa. "Natural Woman" nieco bardziej soulowy z featem Chancellora (tego od "Murda"), a dalej "Surprise", hitowy, zajebisty singiel jakby z pogranicza soulu i funku, z featem Beenzino i totalnie niewidoczną twarzą Bumkey'a w klipie. Co najlepsze w tym kawałku to to, że choć szybko wpada w ucho, to nie męczy, nie jest przesadny, melodia nie jest zbyt nachalna, acz wciąż wyjebana, zaś sam bit dzięki klawiszom przestrzenny, z oszczędnymi akcentami to gitarki, to fanfarowych trąbek na refrenie - obowiązkowa pozycja do listy naj from Korea. "Don't Be Afraid" i "Never Too Late" to z kolei najspokojniejsze, najbardziej soulowe utwory płyty.
Tak jak Bumkey zaczął płytę po cichu, tak też zakończył ją przy akompaniamencie jednego instrumentu, wykonując cover słynnej pieśni religijnej "Amazing Grace", co dla mnie jest małą ciekawostką - to mój pierwszy koreański gospel.
Na deser zostawiłem sobie utwór "My Everything". Piękny numer, który należy wyróżnić osobnym akapitem. Świetny aranż - w bicie (tym i innych) paluszki maczała bodaj żona Bumkeya, Kang Da Hye.
PS. Podczas pierwszych przesłuchań "U-Turn" głos Bumkeya często przywodził mi na myśl głos Houstona, tego, co to wydłubał sobie oko po debiucie. Kojarzycie.
Wpis opublikowany na blogu od 25 kwietnia 2018, środa, 19:57.
Comments