DPR Live - Coming To You Live
- hangukhiphop
- 25 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania

DPR Live to Seulczyk, którego nawet koreańska wikipedia jeszcze nie opisała. Dzięki północno-koreańskim szpiegom udało mi się ustalić, że DPR Live to Hung Da Bin, ur. 1 stycznia 1993r; w wieku lat 5-ciu wyprowadził się on wraz z rodzicami na amerykańską wyspę Guam niedaleko wybrzeży Korei, gdzie nauczył się angielskiego; w 2 klasie szkoły średniej wrócił do kraju, wkrótce odsłużył swoje w armii, po czym postanowił zająć się muzyką. Tu urywa się raport.
DPR to skrót od Dream Perfect Regime czyli labelu LIVE'a w wytwórni Universal Music Korea, nazywającego siebie "independent, multi-genre music and video group", z której to grupy póki co widu i słychu tylko o bohaterze tego wpisu, ale można przypuszczać, że wkrótce pojawią się tam nowi gracze z ksywą poprzedzoną literami DPR w stylu czarnuchów z ASAP. Jak to zwykle bywa, Live zaczął od singli zaopatrzonych w video (m. in. "Eung Freestyle"), a 15 marca 2017 wypuścił debiutanckie EP, "Coming To You Live" - 6 utworów i zbyteczny interlude (mp3 do kupienia za złotówy na stronie empiku, szok).
Mam mały problem z tą płytą. Niby wszystkie kawałki fajne i ciekawe, skomplikowane rytmicznie, złożone z masy różnorodnych instrumentów i dźwięków... ale wszystko zrobione jakby "na jedno kopyto" - brak tym kawałkom unikalnej, wyraźnej melodii, przez co często zlewają się w jedno - takie "Right Here Right Now" (z Loco i Jay Parkiem) mogłoby zamienić się bitem z "Laputa" (z Crushem) i nikt by tego pewnie nie zauważył. Oba kawałki wpisują się w ten sam schemat pojedyńczych tąpnięć i brassów. Dodam do tego fakt, że większość refrenów Live'a polega na powtarzaniu jednego czy dwóch słów w nieco monotonny sposób. Niektórzy zachwycają się wizualną stroną klipów Live'a. Ja i w tym aspekcie twórczości rodziny DPR widzę jeden schemat - Live nawija na polu, a niebo zmienia kolory, heh.
Najlepszy kawałek EPki to wg mnie "Know Me" z Deanem i energicznym, żywszym od reszty numerów bitem, który zmusił Live'a do szybszej nawijki zamiast sylabowania słów czyli jego głównego flow, które widać było choćby w "Eung Freestyle" na tle naspeedowanego Sik-K'iego. "Cheese & Wine", choć jest drugim najciekawszym utworem i bodaj najbardziej twórczym ze wszystkich, to jakoś nie porywa. Wyróżniającym się numerem jest również nieco wu-tangowy, jedyny hardcorowy numer płyty, "Please" (z Kim Hyo Eunem, G2 i Dumbfoundead'em). Nie mówię, że ten numer mi się podoba... On się po prostu wyróżnia.
Jak nie trudno wywnioskować, nie przekonuje mnie do końca pan DPR Live i całe jego crew. Powiedzmy, że piękny to kościół, tylko Boga w nim brak, jak skwitował twórczość Słowackiego Mickiewicz.
Wpis opublikowany na blogu od 03 grudnia 2017, niedziela, 18:47.
Comments