top of page

ELO - 8 Femmes

  • hangukhiphop
  • 25 kwi 2019
  • 2 minut(y) czytania

"Elo dla chłopaków czy jestem na szkole czy w skrzydlatej budce..."


ELO to Oh Min Taek, spłodzony w roku 1991... i w zasadzie nic więcej nie mówi o nim Wikipedia, również ta koreańska, czym nie ułatwia mi roboty zanadto. Tak czy inaczej, tego Koreańczyka o swojsko brzmiącej ksywie poznałem w kawałku "Lust" Hoody, gdzie wypadł zajebiście, więc przesłuchanie wydanej w 2016 r. nakładem AOMG "8 Femmes" było kwestią czasu. Poleję soju.


"8 Femmes" to 8 utworów z pogranicza rnb i funky w stosunku 3:5, przez co Elo stał się dla mnie pierwszym parkieciarzem Seulu. Może go kłaść u mnie kilometrami.


Ze wspomnianego rnb mamy "Wax Mannequeen", jakby intro - 2 minuty wzniosłego połączenia kościelnych organów z syntezatorami spod ręki Cokejazz - zajebisty wstęp, odwlekający pierwsze tąpnięcie perkusji aż do drugiego utworu w klimacie rnb, tj. "F.W.B" ze wspomnianą Hoody (która jakiś czas temu wypuściła nowy singiel). Trzeci numer to "Tattoo" z Jay Parkiem na bicie Cha Cha Malone'a - kawałek z fajnymi zawijasami "oooOoooOOOooO", jakich było pełno na ostatniej plycie Parka. Ten kawałek wyróżnia się dla mnie tym, że... Jay Park wypada na nim kiepsko w porównaniu do ELA (po polsku odmienię) - Elo ma o wiele ciekawszy głos, jakby czystszy, prawdziwszy, pełniejszy od Jay'a.


Reszta jest funky, wyprodukowana w całości przez Gray'a, a rozpoczyna ją jedna z głównych perełek płyty, tj. "Rose" z klipem, jakby wyrwanym z filmu "ATL" i osadzonym we... wrotkarni? Tak się nazywa to miejsce, którego pewnie w Polsce nigdy nigdzie nie zaobserwowano? Swoją drogą, ciekawe czy koszulka głównego bohatera nie sugeruje tego, jakby przeróbką tytułu "ATLiens" Outkastów... Może mnie ponosi. Anyway, kawałek, rzecz jasna, wymiata. Podobnie "The End" z Paloalto, "Angel" z Simonem Dominiciem i "Day N Night" - ten drugi z wyjebaną zmianą klimatu na refrenie, świetną gitarką, pianinem i elektronicznym, "gierowym" brzmieniem - Gray jest naprawdę niesamowity, jego bity są zawsze różnorodne, ciekawe, dopieszczone i dopracowane.


Mistrzostwem świata "8 Femmes" jest dla mnie numer zamykający płytę "Parachute (Remix)" - kolejna perełka spod paluszków Graya. Gitarki, rhodesy, funkowy basik, smyczki i trąbki na refrenie, a na tym spokojnym, bezchmurnym niebie ELO, który raz leci na wysokości "20 tysięcy stóp", raz zalicza zajebiste zejścia na wersie "falling down", po chwili na bridgu wspina się na falset, a na końcu utworu odwala takie błogie "nega piryeohada malhaeeeeyyy", że... soju, juseyo, mhm, jeszcze jedno. Do tego całość wokalu idealnie w rytm, lekko. Kawałek jest tak leciutki, tak funky, disco i whatever, tak wyjebany, że akapit o nim pisałem chyba ze 20 minut, nie mogąc przestać podrygiwać. Przy tym numerze każdy chce być Tonym Manero i tańczyć grupowe układy na kolorowym parkiecie, jak jedna, wielka rodzina. 10/10, nie zmieniłbym tam ani jednego dźwięku, ani jednej linijki.


Podsumowując, zajebista płyta dla fanów funkowego, parkietowego brzmienia. Szkoda, że ma mało klipów. Ciekawe w którą stronę pójdzie ELO w kolejnych utworach?




Wpis opublikowany na blogu od 16 września 2017, sobota, 22:27.

 
 
 

Commentaires


© 2023 by Ad Men. Proudly created with Wix.com

About  
 

I'm a paragraph. Click here to add your own text and edit me. I’m a great place for you to tell a story and let your users know a little more about you.

Contact
 

I'm a paragraph. Click here to add your own text and edit me. I’m a great place for you to tell a story and let your users know a little more about you.

  • Facebook Basic Black
  • Twitter Basic Black
  • Black Google+ Icon
Thanks to our advetisers
 

I'm a paragraph. Click here to add your own text and edit me. I’m a great place for you to tell a story and let your users know a little more about you.

Success! Message received.

bottom of page