Sik-K - Boycold
- hangukhiphop
- 25 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania

Sik-K a.k.a Young Hot Yellow to Kuon Min Sik, ur. 26 lutego 1994 r. w Seulu, znany szerzej z kolaboracji z ziomalami z wytwórni, tj. Jay Parkiem i Loco. Znak rozpoznawczy - porwane portki, ostatnio turbany na łbie. W 2015 r. pojawił się on w "Show Me The Money 4" jako członek ekipy AOMG, a rok później we wspominanym przeze mnie numerze "Eung Freestyle". W tym samym roku wydał pierwszą EPkę "Flip", a w 2017 aż dwie kolejne pod szyldem H1GHR Music, labelu Jay Parka : "H.A.L.F" i "Boycold".
"Boycold" to stylistycznie płyta bardzo podobna do poprzednich dokonań Młodego Gorącego i Żółtego (heh, co ksywa) - taki ma już styl, chłop. Jej jedynym naprawdę dobrym numerem jest "Your night", reszta jest sik-kijowa i nieco nudna. Wolne bity, na których Sik-K swym wiecznie skacowanym (albo raczej spalonym) i beznamiętnym głosem sylabuje smutne, wolne, zblazowane teksty z monotonną melodią. Weźmy na przykład singiel "Get That Money". Nuuuudyyy. Tam nawet nie ma czego komentować. Bit kompletnie bez fajerwerków, Sik-K nawet na jeden wers nie wybił się ponad ustalony w tym numerze flow, a całosci nudy dopełnia klip, w którym nie dzieje się zupełnie nic ciekawego, prócz jednej chwili, gdy w 1:35 kamera wykonuje obrót wraz z kierunkiem rąk Sika. Pozostaje się gapić na kilometry chusty zawiązanej w dziwaczny sposób. Taka sama sytuacja ma miejsce z numerem i klipem do "Earphone". Nudy znane z kawałków typu "Henny" czy "Chit Chat Ting", choć tam Sik miał jeszcze sporo energii. Na szczęście "EX" z Cha Cha Malonem i "h1ghr gang" nagrany w tym samym składzie co wypuszczony w tym roku "Iffy" z ph-1 i Jay Parkiem są całkiem całkiem (choć żadne z nich perełki), więc podnoszą w moim mniemaniu ocenę płyty na jakieś 2 z 5 gwiazdek, mikrofonów czy porcji kimchi, a więc słabo.
Wiele razy podchodziłem do płyt Sik-K'eya/iego, ale nigdy mnie nie poraziły, a z reguły znudziły. Taką H.A.L.F przesłuchałem kilkanaście razy i wyróżniłbym z niej luźne "이해해줘" i " Have A Little Fun" oraz numer "XYZ", bo tylko w nim słychać emocje wyższe niż równina, po jakiej Sik kroczy przez niemal całe swoje płyty. Gdzie ten człowiek wytracił energię i prędkość z "Eung Freestyle", gdzie nawijał jak naspeedowany i rozjebał swymi rapsami wszystkich dookoła? Czemu na swoich płytach nie jest lirycznym mordercą tylko bawi się w rnb nie potrafiąc przecież śpiewać jak Crush, przez co pozostaje mu tylko nucenie prostych, zwykle nudnych linii wokalnych i maskowanie co trudniejszych vocoderem? Mam nadzieję, że Sik-K pozostanie przy numerach typu "Your night", którego można katować tygodniami.
Wpis opublikowany na blogu od 31 grudnia 2017, niedziela, 16:52.
Comments