Swings - Levitate 2
- hangukhiphop
- 25 kwi 2019
- 2 minut(y) czytania

Czas na Swingsa, punchline kinga, którego poznałem ponad rok temu w świetnej 16-tce w numerze "In My Head" z EPki Graya. 스윙스 (albo Moon Swings) to Mun Ji Hun, ur. 14.10.1986r., pierwszą EPkę nagrał 10 lat temu, w 2008r., pierwsze LP "Growing Pains" w 2010, ale popularność zdobył w 2013 uczestnicząc (jak wszyscy) w "Show Me The Money", s.2. Rok później założył label Just Music Entertainment, gdzie po dziś dzień wydaje swoje płyty. Z prywatnych spraw: Swings żył nieco w Atlancie, mówi płynnie po angielsku (w Korei znajomość angielskiego nie jest oczywista) - studiował go na Uniwersytecie Sungkyunkwan. Poza tym w roku 2015 Swings został zwolniony z odbywania obowiązkowej służby wojskowej z powodu problemów psychicznych, takich jak: zaburzenia obeseyjno-kompulsyjne (nerwica natręctw, generalizując), zespół stresu pourazowego, depresję i chorobę afektywną dwubiegunową, stąd też tytuły jego kolejnych po "Upgrade" EPek to: "Mood Swings II Part 1: Major Depression" czy "Mood Swings II Part 2: Obsessive Compulsive Disorder". Poważne przesłuchanie wszystkich jego EPek (6), mixtejpów (2) i legali (4) zajmie kilka miesięcy, więc postanowiłem wpierw sprawdzić ostatnią oficjalną płytę Swingsa z października 2016 r. Kilkadziesiąt przesłuchań i piszemy:
"Levitate 2" to połączenie przechwałek na twardych, surowych i oszczędnych bitach z bardziej reflexyjnymi numerami, w których Swings opowiada o życiowych i wewnętrznych problemach. Słuchając jej na myśl przychodzi mi często, choć niepotrzebnie, "Yeezus" Kanye Westa, bo na obu tych płytach głównym motywem dźwiękowym jest niski, surowy, mroczny, charakterystycznie buczący bas, jak w choćby "동생들", z bitem kojarzącym się, swoją drogą, z numerem "No Church In The Wild" K. Westa i Jaya Z.
Powiedzieć, że płyta powala byłoby przesadą, ale ma ona swoje mocne strony. Prawdziwym hiciorem "Levitate 2" jest "Gift" z Donem Millsem, który leci tam vocoderem w zajebistym stylu. Fajny bit by Prima Vista, fajny rytm, świetne zwrotki i zajebisty refren. Hicior. Drugi najlepszy numer to "The Tipping Point" z melodią z lekka przywodzącą mi na myśl "NY State Of Mind" Nasa, ale utrzymany w bardziej gangsterskim klimacie. Dobry numer z cyklu braggadoccio z Cjammem i BewhY na feacie - trzech lirycznych morderców, toteż refren niepotrzebny. Przydałby się klip do tego kawałka, jednak Swings żadnego do płyty nie popełnił, a szkoda.
Takie słowne rozpierdolki Swings urządza w zasadzie każdym utworze, ale ja wyróźniłbym z nich "불사돈" z surowym, twardym bitem, "Everything" z Superbee i wspomniany już "동생들" z Cjamm'em.
Z ciekawszych: "I Don't", numer ze Swingsem nawijającym rzekomo pod wpływem alkoholu (stąd najebane flow) na dość oryginalnym bicie Geniusa Nochanga (odpowiedzialnego za produkcję co najmniej 6 z 10 utworów) z wykręconymi, nieco makabrycznymi chórkami i atmosferą zaczarowanego, niebezpiecznego świata baśni jak z filmów Tima Burtona.
Całkiem niezła płyta z kilkoma mocnymi numerami i "Giftem" do playlisty z najzajebistszymi z K-HipHopu. Płytę kończy kawałek "이겨낼거야", którego Swings nawinął choćby w "Show Me The Money 2" - skąd taki powrót, nie wiem. U dołu osobno kawałki "Gift", "The Tipping Point" i płyta do odsłuchu:
Wpis opublikowany na blogu od 18 marca 2018, niedziela, 15:20.
Comments